Dieta 1000kcal – dietetyczna zbrodnia na kobietach

Sezon na odchudzanie

Sezon wakacyjny dobiegł końca i jak co roku odczuwam z tego powodu wielką ulgę. Nie dlatego, że nie lubię słońca, plaży, szumu fal czy drinków z palemką. Dlatego, że na kilka miesięcy spada zainteresowanie drakońskimi dietami redukcyjnymi, którymi młode kobiety katują się przed sezonem bikini. Odchudzające diety redukcyjne, wśród których prym wiedzie tzw. „Dieta 1000kcal”, to najpopularniejsze diety wyszukiwane przez użytkowniczki serwisu Cateromarket w sezonie wiosenno-letnim.

Dieta 1000 kcal

Dieta 1000kcal to wg wielu kobiet panaceum na ich problemy z nadwagą. Zasada działania jest banalnie prosta – jeśli zjadasz mniej kalorii niż Twój organizm potrzebuje, to chudniesz. A jeśli zjesz jeszcze mniej, to schudniesz jeszcze bardziej i jeszcze szybciej. Proste? Niestety nie.

Liczy się jakość, a nie ilość kalorii

United States Department of Agriculture (USDA), czyli organ rządowy odpowiedzialny za politykę żywieniową USA opracował zestawienie, w którym wyliczył jakie jest niezbędne dla zdrowia dzienne zapotrzebowanie kaloryczne dla kobiet w różnym wieku. Wartość 1000 kcal znajduje się w dwóch miejscach zestawienia: jako odpowiednia dla bardzo aktywnej 2-latki lub dla mało aktywnej 3-latki…

Osobiście jestem wielkim przeciwnikiem takich zestawień, ponieważ organizm ludzki zupełnie nie dba o to ile zje się kalorii, lecz o to, ile wartości odżywczych mu się dostarczy. Można zjeść 8 „snickersów” i teoretycznie dziennie zapotrzebowanie na kalorie dla 30-letniej kobiety będzie zaspokojone. Ale chyba wszyscy rozumiemy, że nie o to chodzi.

Tabele z kaloriami mają niestety tę przewagę, że łatwiej przemawiają do wyobraźni. Dlatego w dużym uproszczeniu załóżmy, że wartości kaloryczne bezpośrednio odpowiadają wartościom odżywczym (tj. witaminom, minerałom, mikroelementom, pierwiastkom śladowym), a puste kalorie i śmieciowe jedzenie nie istnieją.

Pozostając zatem przy tabeli z kaloriami, USDA wyliczyło, że organizm dorosłej kobiety o wzroście 163 cm potrzebuje, w zależności od trybu życia, od 1800 do 2400 kcal. Tylko taka liczba kalorii (przy założeniu pełnowartościowego odżywiania, a nie bezmyślnego jedzenia) gwarantuje w teorii odpowiednie zaspokojenie potrzeb! Piszę „w teorii”, ponieważ każda kobieta jest inna i dla każdej te 1800-2400 kcal powinno oznaczać całkowicie inną dietę (m.in. inne proporcje pomiędzy białkami, tłuszczami, a węglowodanami).

Problemem naszych czasów jest niestety niezrozumienie, co kryje się pod dostarczeniem potrzebnych ilości kalorii. Jeśli USDA twierdzi, że 30-letnia kobieta prowadząca siedzący tryb życia powinna przyjąć 1800kcal, to zazwyczaj nie jest to równoznaczne z tym, że łączna liczba zjedzonych kalorii w danym dniu powinna się równać 1800. Utarte porzekadło głosi, że jesteśmy tym, co jemy. Nic bardziej mylnego. Jesteśmy tym, co nasz organizm strawi i wchłonie z jedzenia. I jeśli dziennie zapotrzebowanie wynosi 1800 kcal to znaczy, że tyle musi się wchłonąć.

Nie wszystko złoto, co się świeci

Niestety mało kto zdaje sobie sprawę, że spożywając 1800 kalorii wchłaniamy o wiele mniej. Są przypadki, że nawet połowa zjadanego pokarmu nie jest wchłonięta, lecz przechodzi przez nasz układ pokarmowy jak przez rurę i wychodzi drugą stroną. Jak to możliwe?

Powodów, dla których nie wchłaniamy całości jedzenia jest naprawdę wiele. Zaczynając od przetworzonej żywności, poprzez choroby autoimmunologiczne, alergie i nietolerancje, spożywane leki, na niewłaściwym łączeniu produktów kończąc. Każdy z nich zasługuje na to, aby poświęcić mu osobny wpis.

Najciekawszym zagadnieniem wydaje się być spożywanie niewłaściwych produktów. Temat jest tak poważny, że na pewno zostanie jeszcze szerzej omówiony na naszym blogu. Tymczasem aby nakreślić skalę zjawiska podam dwa przykłady.

Niektórzy „eksperci” żywieniowi pod niebiosa wychwalają brązowy ryż i stosują go jako jeden z podstawowych produktów w swoich kuchniach. Argumentem przemawiającym za brązowym ryżem jest znajdujące się w nim bogactwo minerałów i wartości odżywczych. To oczywiście nie podlega dyskusji. Natomiast to, o czym nie wszyscy wydają się mieć pojęcie, to duża zawartość kwasu fitynowego w brązowym ryżu (ale także w orzechach, pestkach, kaszach czy ziarnach). Jest to taka podstępna substancja, która wiąże i wydala w niewchłoniętej postaci żelazo, cynk, wapń, magnez i inne minerały, a także blokuje wydzielanie enzymów odpowiadających za trawienie białek. Kwas fitynowy sprawia, że nie tylko nie wchłoniemy tych wszystkich wartości odżywczych, które zawiera brązowy ryż, ale także wartości odżywczych z pozostałych produktów, które jemy równolegle. Podobnie rzecz się ma z uwielbianą przez wiele osób owsianką na śniadanie. Nie dość, że może ona znacząco przyczynić się do pojawienia się otyłości brzusznej, to jeszcze może powodować niedobory składników odżywczych i utratę gęstości kości.

Kolejną kwestią jest jednoczesne spożywanie białek razem z dużymi ilościami węglowodanów. Białka, aby się dobrze strawić i wchłonąć, potrzebują środowiska kwasowego (kwas solny aktywuje pepsynę – enzym niezbędny do trawienia białek). Z drugiej strony, kasze czy zboża potrzebują środowiska bardziej zasadowego. Jeśli połączymy jedno z drugim, to nasz organizm zgłupieje nie wiedząc, jakie środowisko do trawienia wytworzyć.

Co to wszystko oznacza dla nas? Lekko wyolbrzymiając – jeśli na obiad zjemy steaka z brązowym ryżem, to tak jakbyśmy nic organizmowi nie dostarczyli.

Być jak Adam Małysz

No dobra, ale gdzie w tym wszystkim jest dieta 1000 kcal?

Powyższe wywody miały za zadanie pokazać, jak trudno jest utrzymać zbilansowaną dietę. Choroby i zażywane leki, a także nieumiejętne łączenie produktów sprawiają, że nawet przy zachowaniu teoretycznie odpowiedniej kaloryczności i tak nie odżywiamy się prawidłowo (nie dostarczamy organizmowi tego, czego faktycznie potrzebuje). Mając to na uwadze, należy pamiętać, że dieta 1000 kcal w przypadku większości kobiet tego świata pokrywa zaledwie połowę faktycznego zapotrzebowania energetycznego i odżywczego. Jak poważne konsekwencje dla zdrowia niesie za sobą taka dieta? Aż strach pomyśleć. Niemal na pewno doprowadza ona do zaburzenia równowagi hormonalnej i poważnych niedoborów substancji odżywczych kluczowych dla zdrowia.

Osobiście uwielbiam porównanie diety 1000 kcal do maści na trądzik. Obydwa rozwiązania to tylko „zaleczanie” powierzchownych objawów, a nie skupianie się na przyczynie problemu.

A co jest w takim razie prawdziwym problemem? Na pewno nie to, że masz nadwagę. Nadwaga jest symptomem Twojego niewłaściwego odżywiania (lub choroby). Nadwaga to rozpaczliwa próba zwrócenia uwagi przez Twój organizm, że robisz coś źle i że Twoje zdrowie może być w niebezpieczeństwie.

Na każdym kroku powtarzam, że nie ma i nigdy nie będzie miał potrzeby odchudzania ten, kto słucha się swojego organizmu i odżywia się prawidłowo. Dietę należy stosować nie po to, aby się odchudzić, lecz po to, aby być zdrowym i mieć dobre samopoczucie. Szczupła sylwetka jest długoterminowym i stałym „efektem ubocznym” dobrze dobranej diety i nie powinna być celem samym w sobie. Jak mawiał przed laty Adam Małysz – celem jest oddanie dwóch dobrych skoków, a nie wygranie zawodów. Wygranie zawodów to tylko skutek uboczny dobrych skoków.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s